Jak zakład pogrzebowy obniżył koszt telefonu z reklam o 86%?
Kiedy przejmowaliśmy konto Google Ads, jedna rozmowa z rodziną, która szukała pomocy, kosztowała zakład kilka tysięcy złotych. Budżet rozpływał się po przypadkowych kliknięciach, a reklamy wyświetlały się przy cudzych nazwach i wyszukiwaniach grobów. Uporządkowaliśmy konto tak, żeby płacić za telefony, a nie za ruch.
Przed nami to miesiąc, w którym przejęliśmy konto. Jeden telefon z reklam kosztował wtedy ok. 4 500 zł.
W tej branży liczy się jedno. Czy rodzina, która właśnie potrzebuje pomocy, zadzwoni.
Dlatego oceniamy reklamy wyłącznie po prawdziwych połączeniach. Kliknięcia w przycisk, wyznaczenia trasy i odsłony strony nie wchodzą do wyniku.
Połączenia zarejestrowane przez Google AdsTo zamówienie jest dla Ciebie, jeśli…
Mniej szumu.
Więcej rozmów.
Budżet tam, gdzie ktoś szuka pomocy teraz
Przenieśliśmy pieniądze z szerokiego zasięgu do wyszukiwarki, czyli do osób, które w tej chwili wpisują zapytanie o zakład pogrzebowy w swoim mieście.
- Większa część budżetu w kampaniach w wyszukiwarce
- Osobna kampania na pilne sytuacje, np. przewóz
- Tania kampania na nazwę firmy dla osób, które już ją znają
Widoczni dla rodzin w okolicy
Kampania na wizytówce pokazuje zakład w Mapach Google osobom z najbliższej okolicy, z numerem telefonu pod ręką.
- Kierowanie tylko na obszar, który zakład obsługuje
- Przycisk telefonu przy każdej reklamie
- Porównujemy koszt rozmowy z wizytówki i z wyszukiwarki
Najpierw posprzątaliśmy, potem przyspieszyliśmy
Konto liczyło jako sukces rzeczy, które nie były telefonem, a część budżetu szła na wyszukiwania cudzych nazw i grobów. Zaczęliśmy od uczciwego pomiaru i list wykluczeń.
- Do wyniku wchodzą tylko prawdziwe połączenia
- Wykluczamy nazwy innych zakładów i wyszukiwania cmentarzy
- Wykluczenia ustawiane z wyprzedzeniem, a nie po fakcie
Nic nie wychodzi z kuchni
bez podpisu Chefa.
Okiem szefa kuchnidr Mateusz Juźwik
W branży pogrzebowej reklama ma jedno zadanie. Kiedy rodzina w środku nocy szuka kogoś, kto przyjedzie i wszystkim się zajmie, telefon ma zadzwonić właśnie w tym zakładzie. Gdy przejmowaliśmy konto, większość zapisanych konwersji nie miała nic wspólnego z takim telefonem. Liczyły się kliknięcia w mapę, a nawet wyszukiwania cmentarzy, więc algorytm uczył się płacić za ludzi, którzy wcale nie organizowali pogrzebu.
Dlatego zaczęliśmy od uczciwego pomiaru, a dopiero potem ruszyliśmy budżet. Dziś liczymy wyłącznie prawdziwe rozmowy, pieniądze idą tam, gdzie ktoś szuka pomocy w tej chwili, a jeden telefon kosztuje kilka razy mniej niż na początku. Takie wyniki rzadko biorą się z jednej zmiany. Tu złożyły się na nie dziesiątki małych decyzji, sprawdzanych co tydzień.
- Audyt konta i haseł1×
- Nowa struktura kampanii1×
- Pomiar tylko połączeń1×
- Listy wykluczeń1×
- Kampania na pilne sytuacje1×
- Rozmowa o wynikachco 1–2 tyg.